wtorek, 19 lutego 2013

opowiem Wam historię jak spełniają się marzenia w 10 minut

jak w tytule...
...opowiem Wam historię jak spełniają się marzenia  w 10 minut...

Wczoraj ja wygrałam, a dziś moja znajoma...
bardzo utalentowana i wykształcona w swojej branży (szkoły w Polsce i USA) plastyczka-artystka, której niestety nie znajdziecie nigdzie na blogu...ale będziecie mogli zobaczyć jej kilka prac m.in. tutaj KLIK!
Stronę www ma obecnie w modernizacji.
...rysuje, maluje na szkle, robi bombki z kryształami swarovskiego i bursztynem itp. prowadzi warsztaty plastyczne i artystyczne w lokalnym środowisku...
ma talent, ma pomysł... ale szczęście jakoś ucieka jej przed nosem... zawodowe i osobiste...



wracając do tematu... miałyśmy jeszcze dokładnie 12 minut czasu do odbioru naszych córek ze szkoły baletowej, gdy przypomniałam sobie, ze nie mam kasy w portfelu i muszę koniecznie zdążyć do bankomatu, by mieć gotówkę na zrobienie opłaty zaraz po lekcjach... pędzimy tak do odległego bankomatu pod wiatr i prószący śnieg, dyskutując o kosztach, rachunkach, trudnościach w pracy itp. itd. kiedy koleżanka żali mi się, ze w obecnym kryzysie nie jest w stanie konkurować z chińską masówką i jako osoba na własnej działalności z dwójką samotnie wychowywanych dzieci nie wie jak w tym miesiącu porobi opłaty... kilka tyś. ...standardowo po dokonaniu comięsięcznych rachunków domowych, przedszkola jednego, szkoły drugiej, ZUSu itd. (każdy wie ile tego jest.. szczególnie jak prowadzi się działalność... szuka kontrahentów, miejsc wystaw, warsztatów.... ) to zostaje jej 200 zł na życie na cały miesiąc...  do tego doszły westchnienia i sentymenty z okazji zbliżających się okrągłych urodzin... bilansów i podsumowań... dokonań i osiągnięć... doszła do wniosku, ze w ubiegłym roku to z wielkich "dokonań" (ironia!) ma na koncie rozwód. Ja  w ramach rozluźnienia atmosfery i niby żartu (bo przecież nie popłaczemy się na ulicy - żyć dalej trzeba, czy z chłopem, czy bez, dzieci do wychowania są) wyskoczyłam z tekstem, że w sumie to jej wina, bo jakby wzięła ślub 3 lata później, to rozwód też by miała za 3 lata, a nie teraz i w bilansie urodzinowym byłby sukces... a tak to się za bardzo pospieszyła :) i dodałam, ze czuję, że będzie udany tydzień, bo ja wczoraj "wygrałam" (pierwszy raz w życiu) pluszaka w CANDY- toż to jakiś znak. Dosłownie 3 minuty później naszą dyskusję przerwał telefon. Koleżanka w tym biegu i lamentach naszej rozmowy nagle z wielką powagą odezwała się do telefonu. Za chwilę szepcze mi, że to z radia i bierze udział w losowaniu wielkiej kasy..... tak mi się palnęło, że jaja sobie chyba robi, że chyba w radio mnie w tle było słychać hihi.... dosłownie zanim doszłyśmy do tego bankomatu padła wygrana... idealnie zaspokajająca opłaty na ten miesiąc. Jakiś cud. Stałyśmy mokre od śniegu na środku chodnika i skakałyśmy z radości. 

Dzwoniłam przed chwilą, podobno kasa już wpłynęła! Tak oto marzenia się spełniają w 10 minut! 

Kochani, miejcie marzenia, marzcie! Spełniają się... jedne szybciej, inne wolniej...
Jedna rada jak zrobić, żeby spełniły się szybciej... te pierwsze z listy muszą być bardziej realne... by pomóc losowi czasem trzeba wysłać kupon. jak się nie wyśle, będzie na prawdę trudno je spełnić :)

Pozdrawiam. Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz