wtorek, 23 lutego 2016

Co robiłam, gdy nie widzieliście wpisów na blogu

Witam po długiej przerwie. 

Ostatnie półtora roku było pełne zmian, a nawet można powiedzieć rewolucji. Wspomniałam o tym i 
niektórzy oglądali moje nieregularne prace na zdjęciach na profilu facebook po zalogowaniu się.
Sporo się u mnie działo.
Głównym sprawcą braku wpisów na blogu, była przeprowadzka. Jednak szybkie zdjęcia z krótkimi opisami z moich poczynań wstawiałam na oficjalnej stronie Maliny na facebook dostępne bez logowania.

4 miesiące nie tworzyłam wcale. Potem powrót do rękodzieła, ale głównie na potrzeby własnego użytku. Dekoracje i bardzo praktyczne przedmioty do domu. Na przykład poduchy/ siedziska do dziecięcego pokoju i na taras, ramy do obrazów, zasłony i rolety, pompony i oczywiście wiele innych drobnych rzeczy, które aż ciężko wymienić w jednym zdaniu.




Prowadziłam także w tym czasie 3 razy warsztaty z rękodzieła dla dzieci z młodszych klas w szkole podstawowej w Tarnowie. O dwóch pisałam tutaj i tutaj.

Oczywiście w między czasie dwa razy odbyły się jasełka i Boże Narodzenie. Na oba szkolne jasełka szyłam stroje dla Maryji i Józefa, strój smerfetki i Ewy oraz organizowałam konkurs na ręcznie wykonaną dekorację bożonarodzeniową przez dzieci w klasie 3. Nagrody były dla wszystkich uczestników. Nagroda główna była za I miejsce. 

Jasełka szkolne - grudzień 2015

nagrody
- konkurs na własnoręcznie wykonaną dekoracje bożonarodzeniową w klasie 3 -
grudzień 2015

Oczywiście realizowałam też indywidualne zamówienia na prezenty urodzinowe i świąteczne. Przykład jednego z wielu prezentów poniżej. Nie wszystkie zamówienia mogłam sfotografować, gdyż niektórzy chcieli, by projektem pluszaka nie mógł się nikt inspirować... by pozostał jedynym egzemplarzem...


Milusińska podusia na prezent gwiazdkowy.
A także powstawały dekoracje i prezenty użytkowe z udziałem mojej córki.. która od ostatniego wpisu a blogu, znacznie urosła i wydoroślała... i wprawiła się w samodzielnym tworzeniu.

.....

W między czasie - co było dla mnie największym wyzwaniem - ogarniałam i OGARNĘŁAM dietę bezglutenową. Była to  życiowa rewolucja, nie tylko dla mnie, ale dla całej rodziny. Bez pomocy dietetyków i gotowych przepisów, płacząc, jęcząc, dwa tygodnie żyjąc niemal wyłącznie na waflach ryżowych, zaczęłam samodzielnie komponować dania. Na czytaniu blogów spędziłam wiele godzin, wyciągając pojedyncze, interesujące mnie informacje,  gdyż nie chodziło mi tylko o wyeliminowanie glutenu, ale tworzenie zdrowych, bezglutenowych posiłków bez dodatku produktów mlecznych. Dwa ciężkie miesiące zajęło mi przestawienie się na inny sposób żywienia rodziny. Teraz po  19 miesiącach doszliśmy do etapu wyeliminowania chleba zupełnie, nawet tego pieczonego w domu. Służę poradą wszystkim osobom potrzebującym wsparcia przy takiej rewolucji żywieniowej.

....

Miło, że nie zapomnieliście o Pracowni Maliny, mimo długiego
braku wpisów na blogu. Mnóstwo osób kontaktowało się ze mną mailowo, telefonicznie oraz na fb. 
Obiecuję. że postaram się znacznie częściej wstawiać zdjęcia z moich regularnych prac.

Zapraszam do lektury kolejnych postów. Jeden koniecznie chciałabym poświęcić dziecięcemu rękodziełu oraz zaprezentować prace 8-9 letnich twórców. 

Miłego dnia! 
Pozdrawiam, Malina



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz